Prawda ukryta w trzewiach / Wit Szostak, „Wróżenie z wnętrzności”

Mnie nie ma, a raczej jestem, ale inaczej niż ludzie są. Bo ja tylko zajmuję miejsce w przestrzeni i wszyscy mogą na mnie patrzyć, i ja mogę na nich patrzyć, ale to tylko miejsce w przestrzeni.[1]

Tako rzecze Błażej, stworzony przez Wita. Gdyby ktoś jeszcze nie znał tego drugiego, spieszę z ekspresową lekcją.

Wit Szostak – polski pisarz, zupełnie nie stary, nie całkiem najmłodszy (1976), o nazwisku zgoła odmiennym od wspomnianego tu pseudonimu, pod którym się NIE kryje. Jak twierdzi, pragnie po prostu oddzielić twórczość literacką od naukowej, którą firmuje tym, co wpisano mu w dowodzie. No właśnie – naukami się też para, choć humanistycznymi; konkretnie doktorat zrobił w dziedzinie tak wszechpotężnej jak filozofia (jak wiadomo, królowa wszystkiego i niczego). Krakus z niego z zamieszkania. Zamiłowany w twórczości Tolkiena, zaznajomiony z muzyką ludową, „przerabiacz” dźwięków wydawanych przez skrzypków ludowych na nuty, gracz na skrzypcach, gęślach i dudach. Z niebagatelnymi już dokonaniami literackimi – zgarnął Nagrodę im. Janusza A. Zajdla (za opowiadanie Miasto grobów. Uwertura opublikowane w antologii Księga strachu), będąc przedtem kilkakrotnie do niej nominowanym. Chochołami zaskarbił sobie przychylność jury, które zdecydowało się przyznać mu Nagrodę Literacką im. Jerzego Żuławskiego, i bynajmniej nie był to słomiany zapał w sięganiu po laury, bowiem w 2013 roku nominowano go do Nagrody Literackiej Nike, dzięki jego Fudze. Przy takiej dynamice laurozbieractwa należałoby się spodziewać, że sięgnięcie i po tę nagrodę jest tylko kwestią czasu.[2]

Jeszcze później, ba – całkiem niedawno (jako że tempus fugit dynamicznie, czyż rok 2015 nie był zaledwie przedprzedwczoraj?) – Witowi zdarzyło się wydać na rynek coś, co intryguje tytułem Wróżenie z wnętrzności. Owo coś jest strumieniem świadomości wspomnianego już tutaj Błażeja, który pewnego dnia po prostu przestał mówić. Przestano też móc patrzeć na niego tak, by rzeczywiście go zobaczyć. Zamieszkał w swoim wnętrzu i stał się przezroczysty.

Ja jestem gdzie indziej, we własnym wnętrzu, cały czas tam siedzę, a jak się siedzi we własnym wnętrzu, to nie wiadomo, gdzie się jest, bo nie wiadomo, gdzie jest wnętrze. (…) Myśli nie mają miejsca. Stół ma miejsce i stołki, te miejsca są obok siebie i możemy być pod stołem albo na stołku, albo przy stole. Ale myśli nie zajmują miejsca, wspomnienia nie sięgają od do, są sobie inaczej, jak całe nasze wnętrzności.[3]

A z wnętrzności się tu wróży. Błażej – „głupi brat mądrego brata” – snuje swoją wewnętrzną opowieść o ludzkich wnętrzach, o konsystencji człowieka; o tym, z czego wynika jego siła lub słabość, skąd można czerpać swoje piękno. Do języka Wróżenia… z pewnością trzeba przywyknąć, stanowi on bowiem specyficzną mieszaninę prostoty i rozsądku z jednej strony, pokrętnych filozofii – ze strony drugiej. Jakby umysł człowieka upośledzonego był tożsamy z umysłem mędrca. Rzeczywiście, z biegiem lektury te dwie jakości zdają się ze sobą zlewać. Błażej widzi świat takim, jakim jest naprawdę i tłumaczy go w sposób naturalny – czasem prosty, czasem pokrętny, lecz zawsze naturalny. Jeśli przywyknąć do tej stylistyki „masła maślanego”, do sposobu tłumaczenia ludzkiego życia w oparciu o pozorne pleonazmy, można już bez oporów ani ograniczeń delektować się głębią i – nierzadko – oryginalnością spostrzeżeń. Niekłamaną naturalnością słów. Uniwersalnością uogólnień. Bogactwem metaforyki. I – w warstwie fabularnej – pięknem ludzi, którzy niepozbawieni są usterek, lecz i tak jawią się nam jako istoty niemal boskie; posiadają swoją prawdę, konsystencję, formę, kształt i wielkość; słowem – oryginalność wartą uwagi obserwatora.

Powieść wyjątkowa, nietuzinkowa – to na pewno. Inspiruje i zostaje w pamięci jako zbiór migawek, mieniących się światłem zmiennym i tajemniczym. Doprawdy ujmujące jest to rozbieranie świata na części i składanie go na nowo niczym klocków, krok w krok z narratorem, któremu się buzia nie zamyka i który każdy ruch w obrębie tej konstrukcji musi skomentować.

Podczas czytania zaznaczyłam wiele cytatów, z myślą o recenzji. Później chciałam porzucić je wszystkie, bo książka jest tak nasycona ciekawymi spostrzeżeniami, że żadne z nich nie wydawało mi się bardziej transparentne od innych – jak więc spośród nich wybierać, jakimi kryteriami się kierować; jak uzurpować sobie prawo do arbitralnego czynienia jednych bardziej sztandarowymi od innych?

W końcu, dobierając dwa powyższe cytaty, zdecydowałam się na taki oto klucz: jeden z nich może stanowić pierwsze zapoznanie z narratorem, drugi – z tytułem. W ten szczwany sposób pozbyłam się problemu, pozostawiając Wam decyzję, czy warto zabiegać o drugie.

Ewa Wasiak

***

Zdjęcie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wit_Szostak (edytowane)

[1] Wit Szostak, Wróżenie z wnętrzności, wyd. Powergraph, Warszawa 2015.

[2] Akapit zredagowany na podstawie informacji zawartych w Wikipedii pod hasłem Wit Szostak: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wit_Szostak

[3] Wit Szostak, op. cit.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s