Skrzydła nad wodą / Pamiątki z pożaru Itaki #8 / Herbert

Zbigniew Herbert, Dedal i Ikar.

Mówi Dedal:
Idź synku naprzód a pamiętaj że idziesz a nie latasz
skrzydła są tylko ozdobą a ty stąpasz po łące
ten podmuch ciepły to parna ziemia lata
a tamten zimny to strumień
niebo jest takie pełne liści i małych zwierząt
Mówi Ikar:
Oczy jak dwa kamienie wracają prosto do ziemi
i widzą rolnika który odwala tłuste skiby
robaka który wije się w bruździe
zły robak który przecina związek rośliny z ziemią
Mówi Dedal:
Synku to nie jest prawda Wszechświat jest tylko światłem
a ziemia jest misą cieni Patrz tutaj grają kolory
pył się unosi znad morza dymy idą ku niebu
z najszlachetniejszych atomów układa się teraz tęcza
Mówi Ikar:
Ramiona bolą ojcze od tego bicia w próżnię
nogi drętwieją i tęsknią do kolców i ostrych kamieni
nie mogę patrzeć się w słońce tak jak ty patrzysz się ojcze
ja zatopiony cały w ciemnych promieniach ziemi
Opis katastrofy
Teraz Ikar głową w dół upada
ostatni obraz po nim to widok dziecinnie małej pięty
którą połyka żarłoczne morze
W górze ojciec wykrzykuje imię
które nie należy ani do szyi ani do głowy
tylko do wspomnienia
Komentarz
Był taki młody nie rozumiał że skrzydła są tylko przenośnią
trochę wosku i piór i pogarda dla spraw grawitacji
nie mogą utrzymać ciała na wysokości wielu stóp
Istota rzeczy jest w tym aby nasze serca
które toczy ciężka krew
napełniły się powietrzem
i tego właśnie Ikar nie chciał przyjąć
módlmy się

Skrzydła są tylko ozdobą”, powiada Dedal do syna. Komentator katastrofy mówi zaś: „były tylko przenośnią”.

Inżynier Dedal pragnął wrócić do ojczyzny; wrócić po oszałamiającym sukcesie zawodowym, jakim okazał się słynny labirynt. Dowiódł praktycznej wyobraźni i technicznego kunsztu, rozwiązując problem wagi państwowej. Mogłoby się wydawać, że opromieniony sławą wróci do rodzinnego kraju z laurowym wieńcem, a podziw obrodzi zyskami. Tak wygląda powierzchnia opowieści: lekka różowa mgła wijąca się nad Morzem Ikaryjskim.

Tymczasem biografowie Dedala wiedzą, co kryje się za oficjalnym podaniem. Talos był jego siostrzeńcem, który od drugiego roku życia przetapiał codzienne odkrycia na wynalazki. Wuj nie od razu zauważył, z jakim talentem ma do czynienia. Talos uczył się bowiem sam, odbywając długie wędrówki po gęstych lasach i skalistych górach, opuszczając rodziców, którzy opuszczali i jego. Kiedy stał się młodym mężczyzną, podjął pracę nad łukiem, który przewyższał łuk Artemidy precyzją lotu strzały. Łuk miał też zupełnie inne zastosowanie, o którym nikt poza konstruktorem nie wiedział. Najsłynniejszy wynalazek Talosa był echem dziwnego zdarzenia. Chłopiec natknął się na martwego węża, który połknął łanię. Rozciął ciało gada i zwrócił uwagę na budowę jego szczęki. Zaczął gromadzić materiały potrzebne do skonstruowania piły.

Dedal próbował skłonić siostrzeńca do nauki w swojej pracowni. Obiecał mu sowite wynagrodzenie – swego rodzaju stypendium naukowe – oraz posadę asystenta przy ważnym zleceniu. Talos kilka razy odwiedził pracownię wuja w jednej z grot nieopodal Aten. Dedal czujnie przyglądał się pracy rąk młodzieńca, widział krople ciepła na jego czole i ciemny blask dużych oczu. Pewnego dnia inżynier przeraził się. Zobaczył coś, co wprawiło go w obłędny, paraliżujący lęk. Kiedy zapadła noc, pod pretekstem spaceru przyprowadził siostrzeńca na szczyt Akropolu i zepchnął go w przepaść. Rozżarzony, z pianą w oczach i lawą w zębach, wydał długi okrzyk i rzucił się przed siebie, opuszczając Ateny, krainę swego dzieciństwa i dorosłości. Odtąd zaczął nowe życie. Zatrudnił go król Krety, a jego syn nauczył się chodzić.

Ikar rzadko widywał ojca. Dorastał szybko. Zajmował się pracami gospodarskimi, hodował kozy i grał na fletni. Dedal odetchnął z ulgą. Nie rozmawiał z Ikarem o swojej przeszłości i nie pytał go, co myśli o swojej przyszłości. Wszystko zmienił labirynt. Ikar nie cieszył się z sukcesu ojca, był milczący, jeszcze bardziej w sobie zamknięty. Dedal potajemnie pracował nad skrzydłami i pewnego dnia zaproponował synowi wspólną ucieczkę.

Ikar od początku leciał nisko i niezdarnie. Dedal wznosił się za nim. Nie ostrzegał; czekał. Ospałość Ikara Zbigniew Herbert tłumaczy nielotną miłością ziemi:

Ramiona bolą ojcze od tego bicia w próżnię
nogi drętwieją i tęsknią do kolców i ostrych kamieni
nie mogę patrzeć się w słońce tak jak ty patrzysz się ojcze
ja zatopiony cały w ciemnych promieniach ziemi

Tymczasem Ikar wprawdzie poruszał od czasu do czasu ustami, ale nie wypowiadał ani słowa. Nie oglądał się na ojca. Co jakiś czas zwalniał i patrzył na krajobraz pod sobą.

Nagle nastąpił skok w przepaść. Dedal poczuł ten sam lęk, wykrzyczał imię, ale Ikar spadał szybko i godnie jak kolumna.

Istota rzeczy jest w tym aby nasze serca
które toczy ciężka krew
napełniły się powietrzem
i tego właśnie Ikar nie chciał przyjąć

Istota rzeczy tkwi w tym, że dziewczyna, w której zakochał się Ikar, była morską nimfą. Nie chciała być z nim na ziemi. Jeśli powietrze wypełniało jej serce, Ikar nie zginął w morzu.

Ale tego biografowie nie mogą wiedzieć.

Mersault

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s